piątek, 26 lipca 2013

Lato, motyle i pszczoły.

                                                  W zeszłym tygodniu, bodajże we wtorek był dzień włóczykija, wędrowania, włóczęgi, jak ja to lubię, niestety siedziałam w dusznym biurze w przeciągu z wiatrakiem. Wzięłam sobie zatem urlop od środy, na regeneracje ciała i umysłu i żeby choć przez chwilę się poszwendać. 

Busikiem do Ogrodzieńca, dokładnie do Podzamcza to ok. 20 minut. Nie wiedziałam, że to bywa takie ekstremalne w trakcie upałów. Pomijając przypadki trudne, to mimo wszystko niektórzy codzienną higienę uważają za stratę czasu, bo chyba nie wody i odrobiny mydła.

Po złapaniu oddechu już na na miejscu doszłam do wniosku że warto jednak było, byłam tam milion razy ale jak za każdym razem, gdy wyjeżdżam z miasta, choć kawałeczek na Jurę,  czuję błogość. 

Kierunek Góra Birów.
Domki, ścieżka, górka i piękny widok na zamek ( którego zwiedzanie po raz kolejny , tym razem z premedytacją zignorowałam)


Teraz pora na łąkę, całe stado różnych motyli o owadów 


Bunkier z II wojny



I widok na Górę Birów, która była celem podróży 


Z tej górki widokowej, powolutku, wdychając aromat sosnowego lasu doszłam do celu. Zaledwie kilkaset metrów, ale taki las, że chętnie by się przeszło kilka kilometrów. Bory sosnowe na piaskach z domieszką buków, brzóz i modrzewi. 

To on widziany z góry 



Ta cała Góra Birów to rekonstrukcja wczesnośredniowiecznej osady. Szału nie ma, dwie wieżyczki, chata, wysoki mur z bali drewnianych,  maluteńki kawałek historii ze skałkami w tle i jakie widoki.








I trochę tych skałek na której stoi gród widzianych z dołu



Potem w dół przez łąkę a tam dziwne osty



I powrót do domu, do bloku



Takie są moje okolice i wędrówki kilkugodzinne.


Bonus:  Tak to wyglądało wiosną.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Jestem, jestem, jestem...........


                                                                                                                                                                      Nawet się nie spodziewałam, że mogę się tak przymknąć na dłuższy czas.  Tak na rozruch, trochę muzyki i zdjęcie z Zoo specjalnie dla Margarithes nosorożce ( nie, zdecydowałam że podeślę).Jak prezent to prezent, tylko za jakąś małpą @ się rozejrzę. Na razie mam taką